środa, 13 września 2017

w BIEGU ;-)


Z trudem nadążam, ale gnam. 
W Borkowie nie byłam już 14 dni :-(
Rośliny do Borkowa przyjechały, czekają na tarasie, może jutro?













czwartek, 24 sierpnia 2017

Żółto i jesiennie


W Borkowie jesień już bardzo widoczna. Żółto nie tylko od tych naszych polskich mimoz, ale i pola żółkną, chłodno pomimo słońca, wiatr zimny... jesiennie, ale przecież pięknie :-)



Do tego wspaniały dzień do pracy. Powalczyłam z darnią wokół domku, bo docelowo mają tam oczywiście być piękne rabaty. Mają ;-)

Póki co jest tak





Niezdarne to jeszcze takie, ale biorąc pod uwagę jak tu było dzisiaj rano


to postęp jest chyba duży. Jak zwykle tutaj w Borkowie, ogrom pracy, a efekty mizerne. Ale do tego już przywykłam i ciesze się wizją przyszłości ;-) Za tydzień Zieleń to Życie, będzie okazja kupić sadzonki na te puste rabatki.


Sadziec jest na Młocinach, jest i tu. Tylko ten to samosiejka. Tak sobie ładnie wyrósł.




Przegorzany przekwitają


A na łąkach nowe kwiatki.


środa, 16 sierpnia 2017

Ścieżka w Borkowie


Pisałam ostatnio, że z dystansu widać lepiej. Chyba jednak tak, bo dzisiaj podczas wprawdzie krótkiej, bo tylko parogodzinnej wizyty zrobiłam małe podsumowanie sezonu i nie tylko. Tak, tak, wakacje się skończyły i wielodniowe pobyty w Borkowie także. Ale nie w tym rzecz.

Rzecz w tym, że patrzyłam dzisiaj na Borków z perspektywy tych ponad 3 lat i tego, co tam do tej pory powstało.

Od początku miałam w głowie ogólny plan, co gdzie ma się znaleźć, jak ma to wszystko łączyć wijąca się wśród traw kamienista ścieżka. Na pewno inspiracją był ten znaleziony w sieci projekt, autorstwa Pani Izabeli Parandyk-Zemsty, chociaż wijące się ścieżki, wydają się być naturalnym elementem ogrodów rustykalnych. 


Zbierałam te zdjęcia i szkice na etapie planowania Borkowa i niestety w większości nie wiem już skąd pochodzą, za co autorów przepraszam. Jak ktoś rozpozna swoje zdjęcie, albo miejsce skąd pochodzą, bardzo proszę o informację, uzupełnię. 







Dzisiaj o ścieżce zatem.

Ścieżka od bramy głównej do furtki nad strugę, przez mostek nad suchymi strumieniami, do domku.






Ścieżka jest, stale wyrywana chwastom i trawom, powoli obrasta szpalerem olszy czarnej, co akurat tylko cieszy. Widać też kolosalną różnicę między inspiracjami, a moją realizacją ;-) Niestety, ale obsadzanie borkowego areału idzie mi wyjątkowo opornie.

Miał być staw i jest, ale o nim piszę tak często, i ma tyle zdjęć, że dzisiaj go nie będzie ;-) 

Miały być suche strumienie. Dzisiaj tylko ten najdłuższy, od mostku do płotu, ten najważniejszy bo zbiera i odprowadza najwięcej wody po roztopach, czy opadach.



Miał być domek i jest ;-)

Sporo już jest, plany nadal wielkie, ale to już nie na ten rok. Teraz to już tylko wrześniowe koszenie, czyszczenie stawu i właściwie koniec sezonu. Nieco żal, ale każda część roku ma swoje uroki, a ja lubię wracać do pracy po tak intensywnych letnich dniach.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Dystans ;-)


Potrzebny od zaraz! 

Stwierdziłam wczoraj, że muszę odpocząć od Borkowa. Tylko w sierpniu byłam tam już 3 razy po 3 dni, czyli niemal codziennie z krótkimi przerwami na szybkie, wręcz błyskawiczne wizyty na Młocinach i jestem wykończona. A zatem - zamiast tak jak planowałam na dzisiaj - kolejnego wyjazdu na 3 dni  do Borkowa, zostaję w domu.

Oczywiście zaraz mi żal i zaczynam wątpić w słuszność takiej decyzji, ale plany na kolejne dni już poczynione i nie ma odwrotu. Borków poczeka, a ja tylko sobie powspominam przez chwilę.

Zauważyłam popularność postu o schodach na skarpie.

To kwiecień 2015 roku i księżycowy krajobraz pustego Borkowa.



Dawno nie widziałam tych zdjęć i samej trudno mi uwierzyć, że po dwóch latach wygląda to tak



Nie twierdzę, że jest doskonale, ale jednak, krok po kroku z bagiennej łąki powstaje jakiś nowy ład i są dni, kiedy nawet myślę, że to już niemal mój wymarzony wiejski ogród ;-))))

Zobaczymy za kilka dni, ponoć z dystansu widzi się lepiej.


sobota, 12 sierpnia 2017

Prace polowe


Ostatnie dwa dni z racji temperatur zdecydowanie afrykańskich do pracy nie nadawały się kompletnie. Za to oglądanie prac polowych przy użyciu rozmaitych maszyn było zajęciem na te warunki doskonałym ;-) 

Pan rolnik siedział sobie w kabinie i tylko zmieniał podczepiane sprzęty. Mechanizacja koszenia i zbierania siana bardzo mnie zachwyciła. Bocian tez stał i podziwiał ;-)






 A ja siedząc głównie w stawie wykorzystałam czas na przetrzebienie pałki. Ależ to jest ekspansywna roślina! 


Wieczorem dla równowagi cieplnej było ognisko ;-)



Dalszy rozwój moich kwitnących




Na afrykańskie upały Borków okazał się być doskonałym miejscem, a że wilgotność również podzwrotnikowa, wszystko rośnie jak busz.